Historia jednej frazy
JAK ZA POMOCĄ JEDNEJ FRAZY ZNALEŹĆ WROGÓW TWOJEGO BIZNESU?
10 lipca 2023 roku opublikowałem nową wersję mojej strony firmowej net-lan.biz Strona ta jest napisana od zera i nie jest oparta o żaden system CMS jak np. WordPress. Ponieważ projektowaniem stron internetowych oraz SEO zajmuję się od 20 lat, moje doświadczenie pozwalało mi zaprojektować stronę z produktami (e-booki o SEO) i zająć nią najwyższe pozycje w wyszukiwarce Google.
Pierwszą publikacją cyfrową, którą napisałem była Filozofia SEO. Tytuł może i sprawia wrażenie trudnej, ale istotna tu była właśnie fraza „filozofia seo”. Dlaczego tak istotna i dlaczego to ona odegrała główną rolę w poznawaniu reakcji innych i dlaczego właśnie w ten sposób - już za chwilkę.
Fraza „filozofia seo” była frazą pustą, czystą, nieużyta jeszcze przez nikogo. Łatwo zatem jest taką frazę wypozycjonować, łatwo jest zadbać o odpowiednie zrozumienie jej znaczenia przez wyszukiwarkę, no i przede wszystkim łatwo ją monitorować, ponieważ brak jakiejkolwiek konkurencji powoduje, że fraza ma tylko jedno znaczenie i stara się o nią tylko jeden użytkownik. Zatem każde tąpnięcie takiej frazy, każda manipulacją nią, jest od razu widoczna i można z dużą dozą prawdopodobieństwa rozpoznać, kto za tym stoi.
Książka Filozofia SEO jest książką, która może wywrócić cały rynek SEO, marketingu i reklamy do góry nogami. Krok po kroku opisuję w niej jak zbudować własny biznes w Internecie na podstawie własnej strony internetowej, jak zająć najwyższe pozycje w wyszukiwarce nie wydając ani grosza, oraz jak uprawiać marketing za free. Tak, nie dość, że jest to łatwe i proste to całkowicie możliwe.
Pisząc taką książkę musiałem wziąć pod uwagę ryzyko związane z jej publikacją, czyli być przygotowanym na szybkie zmiany każdego jednego elementu mojego biznesu z uwagi na ruchy ludzi, którzy za wszelką cenę będą starali się nie dopuścić do jej sukcesu. No i tak się stało. Cała rozgrywka trwa nadal, ale jeszcze nie wiadomo kto ją wygra. Wygląda na to, że źli ludzie wyczerpali swoje możliwości. Ale po kolei.
A więc po publikacji nowej strony przychodzi czas na analizę i obserwację. Powtórzę, moje doświadczenie pozwala mi zobaczyć w wykresach wiele więcej niż widzą inni. A często wystarczą tylko same wykresy. Żeby jednak nie opierać się tylko na nich, posiadam korespondencję z hostingiem oraz wyszukiwarką.
Pierwszy solidny cios strona otrzymała od wyszukiwarki dokładnie 1 września 2023 roku. W panelu Google Search Console zostałem poinformowany o błędach strony. Były wypisane wszelkie możliwe błędy. Z tego tytułu większość podstron, a wraz z nimi podstrona produktu e-booka Filozofia SEO, nie znajdowały się w indeksie wyszukiwarki. 20 lat doświadczenia i nagle moja strona (zaprojektowałem takich stron dla klientów setki) jest karana na wszelkie możliwe sposoby. Cóż 😊 jeśli nie wierzysz w moje zapewnienia o poprawnym projekcie strony, sam się przekonaj i zerknij na jej źródło.
Napisałem do Google GSC e-maila, w którym opisałem sprawę i zażądałem aby zindeksowali tę jedną podstronę Filozofia SEO, ponieważ według wszelkich prawideł jest ona bez zarzutu.
Specjalnie nie pisałem o wszystkich podstronach, bo to nic by nie dało. Dwa dni później ta właśnie podstrona jest zwracana w wynikach wyszukiwania na frazę „filozofia seo” na pozycji nr 3. Właśnie zrozumiałem, że nie algorytmy, a pracownicy wyszukiwarki zablokowali moją stronę ręcznie. Trzy dni później podstrona produktu zajmowała 1 miejsce.
W tym samym czasie na portalu LinkedIn opublikowałem kilka postów, w tym jeden konkretny dla frazy „filozofia seo”. Dlaczego? Liczyłem się z tym, że jak szybko ustawili moją stronę na pozycji nr 1, tak szybko ją stamtąd strącą. A ponieważ w wyszukiwarce łatwo pozycjonuje się posty na LinkedIn, to stanowiło dla mnie alternatywę. W dość krótkim czasie moja podstrona oraz posty zajmowały pierwsze cztery pozycje w Google. Mogłem zatem przystąpić do dalszych działań.
Skoro Google puściło tę jedna podstronę, może dlatego, żeby nie zwalać na nich winy, ciosy zaczęły spadać z innych stron. Najpierw wylał się hejt ludzi związanych z SEO i marketingiem, no ale to można było opanować blokując ich na portalu LI. Usunąłem z sieci i zablokowałem ponad 300 SEO-wców.
Do gry włączył się hosting. Hosting to pierwszy poziom wrogich działań i łatwy do sprawdzenia. Próbując wejść na poszczególne podstrony zaczęły pojawiać się błędy serwera, sklep został rozwalony tzn. utraciłem dostęp do pulpitu, przez co zarządzanie sklepem internetowym stało się niemożliwe. Hosting, a mowa tu o az.pl (ta sama firma zarządza również home.pl) pokazał wrogie oblicze i trzeba było szybko znaleźć coś przynajmniej neutralnego. Byłem na to przygotowany. Trudno jednak w takich warunkach prowadzić marketing książki i sprzedaż :D
Widoczność strony w tym czasie zatrzymała się w przedziale pomiędzy 10 a 30, czyli bliska zera. Jeśli twoje statystyki pokazują w miarę równy przedział widoczności, to powinieneś się temu przyjrzeć, ponieważ najprawdopodobniej strona została zakotwiczona i niewiele więcej nią osiągniesz, nawet jeśli zatrudnisz „najlepszych” SEO.
Żeby nie popełnić błędu zdecydowałem się umieścić stronę i sklep na dwóch różnych hostingach. Okazały się dobrym wyborem.
Zmiana hostingu zaowocowała natychmiast. Już dwa dni po zmianie statystyki wykazywały zwiększoną widoczność strony o 150%. Co w takim razie robiło z moją stroną az.pl?
Kolejne uderzenie nastąpiło z allegro.pl oraz empik.com. Oba te portale chciały zabrać najwyższe moje pozycje na frazę „filozofia seo”. Dlaczego zabrać i dlaczego według mnie są to wrogie działania? Otóż ani Allegro, ani Empik nie posiadają książki o tytule Filozofia SEO. Do czego im więc potrzebna jest taka fraza? Nie dali rady :D
31 maja 2024 roku zdecydowałem o wyindeksowaniu całego serwisu net-lan.biz z wyszukiwarki. To jednak nie działa w ten sposób, że wyszukiwarka całkowicie zapomina o twoich treściach. Owszem, strona zniknęła z indeksu w ciągu 26 dni, ale Google nadal miało ją zeskanowaną, czyli dalej mogło korzystać z treści. A algorytmy? Czy ustawienia odnośnie parametrów strony zostały zapomniane?
23 lipca 2024 roku ponownie nastąpiła próba zgłoszenia strony do wyszukiwarki. Sytuacja jest jednak zupełnie inna. Google GSC zgłasza same błędy. Są to błędy narzucone przez pracownika, ponieważ nie mają nic wspólnego z prawdą. Podstrona z produktem, która przedtem zajmowała miejsce 1, obecnie w ogóle nie znajduje się w indeksie, mimo wielu próśb. To wystarczający obraz sytuacji, aby na jego podstawie wyciągnąć odpowiednie i pewne wnioski.
Pozostało tylko zastanowić się nad tym, kto straci na sukcesie książki. Kto?
- Agencje SEO – niektóre to prężnie działające wielkie firmy przynoszące w reklamach dochód Google.
- Agencje marketingowe – jak wyżej.
- Właściciele wszelkich narzędzi SEO, marketingowych innych – te narzędzia to maszynki do zarabiania kasy także dla Google, a nie są w biznesie w ogóle potrzebne (opisuję to w e-booku).
- Wszelkie platformy reklamowe.
- Systemy CMS jak np. WordPress – w ogóle nie nadają się do biznesu, ale są popularne, bo nie trzeba nic wiedzieć aby je obsługiwać.
- Projektanci stron – będą musieli się nauczyć HTML-a i CSS :D
- Wszelkie inne firmy związane z wyżej wymienionymi.
Czy nie powinno być tak, że jak masz możliwość, to ulepszasz swój produkt, poprawiasz jakość usługi, chcesz być lepszy od konkurencji? Jak widać agencje nie chcą nic ulepszać, firmy nie chcą poprawiać swoich narzędzi, oni wszyscy wolą zdławić taką możliwość. Jak więc to świadczy o agencjach i firmach? One przecież realizują coś może nawet dla ciebie!
Czy naprawdę jeden mały e-book może być tak groźny i niebezpieczny dla naprawdę wielkich graczy na rynku? Sam się przekonaj!
Gra toczy się dalej 😊
Przemysław Lange, 06.11.2024 r.